Najbogatsza grupa ludzi na świecie to zaledwie 1% populacji, a mimo to odpowiada za ogromną część emisji dwutlenku węgla. Jak wynika z raportu Oxfam opublikowanego 9 stycznia 2026 r., najbogatsi potrzebowali tylko kilku dni, aby wyczerpać swój roczny „limit” emisji CO₂.
Eksperci podkreślają, że jeśli świat chce utrzymać wzrost temperatury poniżej 1,5°C – poziomu uznawanego za względnie bezpieczny – najbogatsi muszą do 2030 roku zmniejszyć swoje emisje aż o 97%. Bez takich radykalnych zmian cel klimatyczny staje się praktycznie niemożliwy do osiągnięcia.

Jak najbogatsi wpływają na klimat?
Z raportu Oxfam wynika, że najbogatszy 1% światowej populacji już w pierwszych dniach 2026 roku wyczerpał ilość emisji dwutlenku węgla, która – przy równym podziale globalnego limitu – przypadałaby im na cały rok. Dodatkowo najbogatsze 0,1% ludzi na świecie potrzebowało zaledwie trzech dni, aby przekroczyć ten limit.
W praktyce oznacza to, że gdyby globalny budżet emisji CO₂ podzielić po równo między wszystkich ludzi, każdy miałby taką samą „roczną porcję” emisji. Jej przekraczanie sprawia, że roczny budżet węglowy zmniejsza się znacznie szybciej, niż pozwalałyby na to cele klimatyczne. W konsekwencji rośnie ryzyko zmian klimatu, takich jak fale upałów, susze, powodzie czy inne ekstremalne zjawiska pogodowe.
Poza nadmierną emisją dwutlenku węgla, która jest bezpośrednio związana z ich stylem życia – np. nadmiernym lataniem samolotami – najbogatsi inwestują swoje pieniądze w branże najbardziej zanieczyszczające środowisko. Według badań Oxfam, każdy miliarder posiada portfel inwestycyjny w firmach, które rocznie wyprodukują średnio 1,9 miliona ton CO₂.
Superbogaci dysponują także znaczną władzą polityczną i gospodarczą, co pozwala im wpływać na kształt globalnej polityki klimatycznej. Oxfam za przykład podaje szczyty klimatyczne COP, podczas których ustalane są międzynarodowe zasady walki ze zmianami klimatu. Podczas ostatniego szczytu w Brazylii obecnych było aż 1600 lobbystów powiązanych z przemysłem paliw kopalnych – więcej niż delegatów jakiegokolwiek kraju poza gospodarzem. Oznacza to, że interesy sektora węgla, ropy i gazu były reprezentowane silniej niż interesy większości państw świata.

Kto poniesie konsekwencje?
Oxfam podkreśla, że skutki nadmiernych emisji CO₂ najmocniej odczują osoby, które najmniej się do nich przyczyniają, czyli mieszkańcy krajów o niskich dochodach, społeczności szczególnie narażone na skutki zmian klimatu oraz rdzenne ludności. Szacuje się, że do 2050 roku globalne straty gospodarcze spowodowane kryzysem klimatycznym mogą sięgnąć 44 bilionów dolarów.
Według analiz organizacji emisje generowane przez najbogatszych ludzi mogą doprowadzić do około 1,3 miliona zgonów do końca XXI wieku, głównie na skutek ekstremalnych upałów.
Wielokrotnie badania pokazują, że rządy mają bardzo jasną i prostą drogę do drastycznego ograniczenia emisji dwutlenku węgla i zwalczania nierówności: poprzez celowanie w najbogatszych zanieczyszczających. Zwalczając rażącą lekkomyślność dwutlenku węgla wśród superbogatych, światowi przywódcy mają szansę przywrócić świat na właściwą drogę w realizacji celów klimatycznych i odblokować korzyści netto dla ludzi i planety
Nafkote Dabi, lider ds. polityki klimatycznej Oxfam
Co można zrobić?
Utrzymanie globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C, uznawanym przez naukowców za względnie bezpieczny, wymagałoby radykalnych zmian przede wszystkim po stronie najbogatszego 1% społeczeństwa. To właśnie ta grupa odpowiada za nieproporcjonalnie wysoki poziom emisji.
Według szacunków do 2030 roku najbogatsi musieliby ograniczyć swoje emisje aż o 97%. Oznaczałoby to niemal całkowite odejście od wysokoemisyjnego stylu życia oraz inwestycji opartych na paliwach kopalnych. Bez tak głębokich zmian osiągnięcie celu 1,5°C będzie praktycznie niemożliwe.