Największy ptak Polski wraca po 40 latach. Wykluło się osiem piskląt
Po blisko czterdziestu latach w Polsce znów wykluły się dropie. Osiem piskląt przyszło na świat w Stacji Hodowli Dropia prowadzonej przez Okręg Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie Wielkopolskim.
Po blisko czterdziestu latach w Polsce znów wykluły się dropie. Osiem piskląt przyszło na świat w Stacji Hodowli Dropia prowadzonej przez Okręg Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie Wielkopolskim.
To pierwszy krok w ramach programu, którego celem jest przywrócenie dropia polskiej przyrodzie. Jednak od wyklucia do trwałego powrotu na wolność jest jeszcze daleka droga.

Drop zwyczajny – jeden z największych ptaków latających
Drop zwyczajny (Otis tarda) jest jednym z największych ptaków latających na świecie. Dawniej był charakterystycznym elementem polskiego krajobrazu. Można go było spotkać na rozległych, otwartych terenach Dolnego Śląska, Wielkopolski i Pomorza Zachodniego.
Dziś w Polsce pozostały po nim przede wszystkim wspomnienia, archiwalne fotografie i obrazy. Jednym z artystów, który uwieczniał te ptaki, był Józef Chełmoński.
Teraz pojawiła się szansa, by ten ptak ponownie pojawił się nad polskimi polami.
Osiem piskląt po czterech dekadach
W Stacji Hodowli Dropia w Żółwinie, prowadzonej przez Okręg Polskiego Związku Łowieckiego w Gorzowie Wielkopolskim, wykluło się osiem młodych dropi.
Do Polski trafiło dziesięć jaj przekazanych przez niemiecki ośrodek w Buckow w Brandenburgii, gdzie od ponad trzydziestu lat prowadzone są działania na rzecz ochrony i odbudowy populacji tego gatunku. Dwa jaja okazały się niezapłodnione. Z pozostałych ośmiu wykluły się pisklęta.
To pierwsze młode dropie, które przyszły na świat w Polsce od około czterdziestu lat.
Za projektem stoją Polski Związek Łowiecki, Uniwersytet Zielonogórski i Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gorzowie. Opiekę merytoryczną nad przedsięwzięciem prowadzą pracownicy Instytutu Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego, a bezpośrednią opiekę nad ptakami sprawuje dr Ewa Burda wraz ze współpracownikami.
Polscy opiekunowie korzystają z doświadczeń niemieckich specjalistów z Buckow. To właśnie tam przez dziesięciolecia wypracowywano metody hodowli, inkubacji jaj i przygotowywania młodych ptaków do życia na wolności.

Źródło: Polski Związek Łowiecki
Ostatni drop żył pod Pyrzycami
Drop znikał z Polski stopniowo. Najpierw ptaki zniknęły z Dolnego Śląska i Wielkopolski. W Wielkopolsce ostatnie gniazdo odnotowano w 1982 roku. Później dropie przetrwały jeszcze na Pomorzu Zachodnim.
W 1986 roku, w okolicach Pyrzyc, znaleziono ostatnie znane gniazdo dropia w Polsce.
Pojedyncze ptaki pojawiały się później jeszcze w różnych częściach Polski. Były to jednak osobniki przybywające z innych krajów, a nie stali mieszkańcy naszego kraju. W 1996 roku zginęła ostatnia samica dropia utrzymywana w niewoli w Stobnicy pod Poznaniem.
Największym problemem jest miejsce
Drop potrzebuje dużych, otwartych przestrzeni. Unika terenów silnie zalesionych, a jego naturalnym środowiskiem są rozległe pola, łąki i inne otwarte krajobrazy. Potrzebne są również miejsca bogate w owady.
Jednak wielkoobszarowe uprawy, likwidowanie miedz, stosowanie środków ochrony roślin i ograniczenie liczby owadów sprawiają, że krajobraz, w którym kiedyś żyły dropie, wygląda dziś zupełnie inaczej.
Problemem są również drapieżniki. Jaja dropia znajdują się na ziemi, w prostych gniazdach będących właściwie niewielkimi zagłębieniami w ziemi. Są one łatwym celem dla lisów, jenotów czy też kruków. W ostatnich latach do listy zagrożeń doszedł także inwazyjny szop pracz.
Do tego dochodzą maszyny rolnicze, które podczas prac mogą niszczyć gniazda.

Brandenburgia jako przykład
Niemcy są jednym z przykładów kraju, w którym udało się zatrzymać spadek liczebności dropia.
W Brandenburgii funkcjonuje rozbudowany system ochrony gatunku. Jeżeli na polu zostanie znalezione gniazdo, jaja mogą zostać zabezpieczone i przewiezione do inkubatora. Rolnicy otrzymują również rekompensaty za działania sprzyjające ochronie ptaków, między innymi za ograniczenie stosowania szkodliwych środków chemicznych.
Bez odpowiednich siedlisk i ochrony gniazd samo wypuszczenie ptaków może nie przynieść trwałego efektu.
Dropie są przygotowywane do życia na wolności
Jednym z największych wyzwań projektu jest zachowanie naturalnego zachowania młodych ptaków.
Drop nie może przyzwyczaić się do człowieka. Dlatego kontakt z opiekunami jest ograniczany do minimum. Chodzi o uniknięcie tak zwanego imprintingu, czyli nadmiernego przywiązania młodych ptaków do ludzi.
Samice mają zostać wyposażone w nadajniki GPS. Dzięki temu będzie można obserwować, gdzie się przemieszczają, jak wykorzystują teren i czy potrafią przystosować się do życia poza hodowlą.
Osiem piskląt to dopiero początek. Czy drop wróci do Polski?
Na efekty programu trzeba będzie poczekać latami. Potrzebne będą kolejne pokolenia, a także odpowiednie siedliska, w których dropie będą mogły bezpiecznie żyć i rozmnażać się.
Pomorze Zachodnie, gdzie w 1986 roku w okolicach znaleziono ostatnie znane gniazdo tego gatunku w Polsce, może być wskazówką przy poszukiwaniu odpowiednich terenów dla tych ptaków. Nie oznacza to jednak, że właśnie tam zostaną one wypuszczone.
Podoba Ci się ten artykuł?